Odcinek 67

💐 „Pani Dalloway powiedziała, że sama kupi kwiaty” – takie oto zdanie rozpoczyna jedną z najsłynnieszych i najpiękniejszych książek w historii literatury światowej, powieść 📖 📚 📕 „Pani Dalloway” 📖 📚 📕 (1925) autorstwa Virginii Woolf (1882-1941).

💐 To dzień z życia Angielki Clarissy Dalloway. Clarissa urządza przyjęcie i cały dzień spędza na przygotowaniach. Sama historia wydaje się krotochwilna i mało istotna, także w książce jest tylko przyczynkiem do ukazania przemyśleń bohaterki, uczuć, które nią targają, nastroju opowieści.
Jest ładny, słoneczny dzień. Londyn tętni życiem. Ton opowieści jest nostalgiczny, ale i optymistyczny, delikatnie radosny. Przyjęcie okazuje się sukcesem, pojawia się na nim większość osób, które bohaterka spotkała w ciągu dnia, a także osoby z jej przeszłości. Jest też premier. Podczas przyjęcia Clarissa dowiaduje się również o tragicznej śmierci swojego dawnego przyjaciela i pierwszej miłości…

Narracja powieści jest tradycyjna, choć autorka wykorzystuje już w niej technikę strumienia świadomości. Zawartych tu zostało także sporo surrealistycznych wizji przywodzących na myśl realizm magiczny.

⌛️ Adeline Virginia Woolf z domu Stephen 📖 📚 📕 (ur. 25 stycznia 1882 w Londynie, zm. 28 marca 1941 w Rodmell), to angielska pisarka, uważana za jedną z czołowych postaci literatury modernistycznej XX wieku. Do charakterystycznych cech jej twórczości należą oryginalne podejście do czasu i świadomości, wprowadzanie nowatorskich technik narracyjnych (strumień świadomości, poetycki impresjonizm), subtelna gra perspektyw i zerwanie z konwencjami realizmu (Wikipedia). W okresie między I i II wojną światową była znaczącą postacią literackiej społeczności Londynu i członkinią Grupy Bloomsbury, zrzeszającej sobie podobnych. Jej najbardziej znane powieści to: Pani Dalloway, Do latarni morskiej, Fale, Orlando oraz eseje Własny pokój i Trzy gwinee, które to przede wszystkim przyczyniły się do uznania jej już przez współczesnych feministką.

⌛️ Urodziła się w znanej rodzinie. Jej ojciec był wiktoriańskim uczonym, matka ulubioną modelką prerafaelitów, a siostra, Vanessa Bell, była malarką. Wczesna śmierć matki oraz przyrodniej siostry, a wkrótce i ojca zapoczątkowały w życiu Virginii ciąg nieszczęśliwych zdarzeń, które odbiły się na jej zdrowiu psychicznym już na zawsze pozostając w jej życiu poważnym katalizatorem obciążającym dobrostan.

⌛️ W 1998 roku amerykański pisarz Michael Cunningham napisał powieść „The Hours” (zdobywczyni m.in. nagrody Pulitzera), w której uczynił Virginię jedną z głównych postaci. Przeczytałam ją już po obejrzeniu wspaniałej ekranizacji z 2002 roku w reżyserii Stephena Daldry’ego, z Meryl Streep, Nicole Kidman (Oscar za rolę Woolf!) oraz Julianne Moore w rolach głównych. Do książki, ale przede wszystkim do filmu przekonał mnie zachwyt Jerzego Jarniewicza 📖 📚 📕, który w recenzji „Godzin” nie wahał się określić adaptacji mianem arcydzieła; przywołał również wznowioną niedawno książkę Wiesława Juszczaka 📖 📚 📕 „Zasłona w rajskie ptaki”, w której ten analizował modernizm (przełomową zmianę w postrzeganiu i odbiorze, a co za tym idzie i w tworzeniu w różnych dziedzinach sztuki) badając „Panią Dalloway” Virginii Woolf.

📖 📚 📕 „Godziny” 📖 📚 📕 rozpoczynają się „Prologiem”, który jest pożegnaniem z Virginią. Jest rok 1941. Trwa kolejna wojna. Virginia czuje, że zbliża się ponowny nawrót choroby i myśli, że tym razem już nie wyzdrowieje. Pisze dwa pożegnalne listy, do męża i do siostry.

⌛️ Bohaterkami „Godzin” są trzy kobiety: Virginia Woolf oraz Clarissa Vaughan i Laura Brown, dwie postaci fikcyjne, które niejako powielają sytuacje z powieści Woolf, a powieść owa ma ogromny wpływ na ich życie, odciska w ich psychice swoje piętno. Piszą bohaterki sobą tę nową-starą opowieść jeszcze raz.

Co jeszcze łączy Clarissę i panią Brown? Pewne pożegnanie.

💐 „Trzeba jeszcze kupić kwiaty (…) Nowy Jork, koniec dwudziestego wieku” („Godziny”, przekład Maja Charkiewicz i Beata Gontar, „Rebis”, 2003, strona 15) – Clarissa przygotowuje przyjęcie może prawie wiek później, niż jej imienniczka i pierwowzór z powieści Woolf.

💐 „Los Angeles. Rok 1949. Laura Brown próbuje się zgubić. Chociaż nie, ściśle mówiąc, to nie jest tak – stara się odnaleźć siebie, zdobywając wstęp do równoległego świata. Leży z otwartą książką na piersiach odwróconą grzbietem do góry. Od razu jej sypialnia (nie, ich sypialnia) wydaje się bardziej zamieszkana, bardziej prawdziwa, za sprawą bohaterki, pani Dalloway, która wychodzi kupić kwiaty.” (strona 43)

Dlaczego życie fikcyjnych ludzi z książki wydaje się jakiejś amerykańskiej pani domu sprzed siedemdziesięciu lat, kobiecie z krwi i kości prawdziwsze, niż jej własne?

Czytając książkę Laura spotyka Virginię, a prawie pół wieku później także Clarissę Vaughan, podczas przyjęcia pożegnalnego pewnej bliskiej im obu osoby.

💐 Te zawirowania w czasie i przestrzeni mają na celu skoncentrować naszą uwagę przede wszystkim na postaci Virginii i Laury, to nie Virginia, jak może się początkowo wydawać, jest klamrą, ale Clarissa, zupełnie jak Clarissa Dalloway (i książka, literatura), jest łącznikiem i pośrednikiem między kobietami z odległych i tak różnych (?) epok, niczym anioł stróż, posłaniec.

💐 Panią Brown, z pozoru idealną i szczęśliwą żonę i matkę pod wpływem rozpoczętej właśnie lektury „Pani Dalloway” ogarniają wątpliwości co do wyboru drogi życiowej, a raczej książka pozwala jej wreszcie wątpliwości, które ma od zawsze po prostu nazwać i zdecydować – co dalej? Czego chce tak naprawdę Laura Brown?
„Godziny” opowiadają o trzech zupełnie różnych kobietach, które łączy głębokie przekonanie, że żyją dla kogoś innego, zamiast żyć dla siebie samych (Wikipedia), tym samym na scenę wkracza kolejny tytuł Virginii Woolf, „Własny pokój”.

Laura coraz częściej „urywa się” z domu i z rzeczywistości, wynajmuje pokój „na godziny”, aby oddawać się w nim zdrożnemu sam na sam z książkami… Wreszcie „urywa się” ze swojego obarczonego niechcianą odpowiedzialnością rodzinnego życia i… zostaje bibliotekarką 😉
Więcej nie zdradzę. A jedna postać – jedna karta książki pozostaje nadal nieodkryta.

„Własny pokój”, to „ja” własne. „Miejsce”, w którym możemy być sobą i dla siebie. I które każdemu się należy.

💐 Na zakończenie jeszcze cytat z „Pani Dalloway” dzięki uprzejmości Wikicyatów i ku refleksji:

„Ludzie szczęśliwi mają zapasy szczęścia”

…a nieszczęśliwi?

Z bibliotekarskim pozdrowieniem
Dział Gromadzenia i Opracowywania Zbiorów MBP

tekst : Emila Szczepańska

Do wykonania ilustracji wykorzystano portret Virginii Woolf z 1902 roku, autorstwa George’a Charlesa Beresforda (dostępność na licencji CC0 1.0 Universal (CC0 1.0) Public Domain Dedication).