Odcinek 73

📗📚📖🙃🙃😉😎🤣

Pewna bibliotekarka z Włocławka
od rana zawyła „Gdzie, ach, gdzie moja kawka?!”,
na co jej koleżanka zza regału
prawie że nie dostała zawału,
i zaraz przybiegła z Franza Kafki „Procesem”
i tak poradziła sobie z tym ekscesem
w najfajniejszej 😉 bibliotece Włocławka.

Oczywiście nie jest to regularny limeryk stworzony według prawideł, ale też ze mnie żadna Szymborska 😉

Katalogerkom tak się spodobało zachęcać do czytania książek dla dzieci, że postanowiłam jeszcze w kilku odcinkach tym się pobawić. Dziś jednak, z okazji Międzynarodowego Dnia Limeryków, pobawię się zabawnymi rymowankami, mając ogromną i zieloną nadzieję, że się przyłączycie 🙂

Jak podaje Wikipedia 👉👉👉 limeryk (ang. limerick, od miasta Limerick w Irlandii), to „miniaturka liryczna; nonsensowny, groteskowy wierszyk o skodyfikowanej budowie (…) Utwór ten, który pod względem treści jest rymowaną anegdotą, ma też zwykle stały układ narracji: wprowadzenie bohatera i miejsca, w którym dzieje się akcja, w pierwszym wersie, zawiązanie akcji w wersie drugim (często wprowadzony jest tu drugi bohater), krótsze wersy trzeci i czwarty to kulminacja wątku dramatycznego, zaskakujące, najlepiej absurdalne rozwiązanie w wersie ostatnim.”

Dzieje limeryku sięgają XVIII-wiecznej Irlandii, a do literatury głównonurtowej wprowadził go oficjalnie Edward Lear pod koniec XIX w.

Limeryk błyskawicznie podbił męskie kluby wiktoriańskiej Anglii, gdzie najpopularniejsze były te najbardziej… sprośne 😛

Więcej możecie poczytać tutaj 👈👈👈

Bodaj najpopularniejsze limeryki z nazwami polskich miejscowości, to te, które stworzyła Wisława Szymborska. Znajdziecie je w książce „Rymowanki dla dużych dzieci” (Wydawnictwo a5, Kraków, 2003), m.in. taki „uroczy”:

„Król Popiel, tyran i niecnota,
bezsilnie się po wieży miota.
Osaczon przez zgłodniałe myszy,
srodze pogryzion charczy, dyszy:
„Kota! Królestwo dam za kota!” (strona 13)

Albo limeryk nasz własny, włocławski! 👈👈👈

„Językoznawcy z Włocławka
uwięzła w gardle przydawka
w chwili, gdy Teresa W.
nie odkłoniła się mu,
spojrzawszy nań jak szczypawka.” (strona 15)

Najurokliwsze w tej książce są jednak te wierszydła, które reprezentują, czy raczej początkują całkiem nowe, dowcipne gatunki literackie. Tak, to Wisława Szymborska wymyśliła moskaliki, odwódki, altruitki i moje ulubione 👉👉👉 lepieje (które tak jakoś kojarzą mi się z najsłynniejszym chyba dwuwierszem Ogdena Nasha, a rozmnożonym przez Barańczaka na potęgę – „Kawa się nadawa”) 😎

Lepieje:

„Lepiej mieć życiorys brzydki, niż tutejsze jadać frytki”

„Lepiej mieć horyzont wąski, niż zamawiać tu zakąski” (strona 22)

Odwódki:

„Od absyntu zanik talyntu”

„Od śliwowicy torsje w piwnicy” (strona 29)


„Od brandy swędzenie wszędy” (strona 27)

Altruitki:

„Nie męcz aptek i lekarza, sam znajdź drogę do cmentarza”

„Przedłuż szczurom żywot krótki, powyjadaj z kątków trutki” (strona 32)

Więcej znajdziecie w książce, a książkę w naszym katalogu, zapraszamy! 👉👉👉 https://tinyurl.com/aawrzexh 📗📚📖

Ja natomiast pierwszy raz dowiedziałam się o istnieniu limeryków w wieku XX i nie było to wcale w szkole, choć bohaterowie książki umilali sobie pisaniem limeryków właśnie lekcje oraz flirt  towarzyski 😉 Czy te były sprośne? Hmm…

„Raz był facet w centrum Zawichostu,
Co się silnie obawiał przyrostu.
Mawiał: choć naturalny
Jest w istocie fatalny
Tak dla świata, jak dla Zawichostu.”

(Brulion Bebe B., Małgorzata Musierowicz, Akapit Press, strona 133)

📝 📝 📝 Byłoby mi raźno na bibliotekarskiej duszy, gdybyście chcieli dziś uczcić święto limeryków i przyłączyć się do mnie i do literatury, i trochę porymować, choćby po krakowskoczęstochowsku 😉 📝
Jeśli chcecie, podzielcie się Waszym limerykiem w komentarzu. Mogą to być również lepieje, czy odwódki, na co macie ochotę!

Z bibliotekarskim pozdrowieniem
Dział Gromadzenie i Opracowywania Zbiorów MBP
tekst: Emila Szczepańska

📗📚📖🙃🙃😉😎🤣