1 czerwca przypada setna rocznica urodzin Normy Jeane Mortenson, którą świat zapamiętał jako Marilyn Monroe. Do dziś pozostaje jedną z największych ikon popkultury, symbolem kobiecości, elegancji i nieprzemijającego uroku, który od dekad fascynuje kolejne pokolenia.
Publiczność pokochała ją za role w takich filmach jak „Mężczyźni wolą blondynki”, „Jak poślubić milionera” czy „Książę i aktoreczka”. Choć najczęściej kojarzona jest z błyskiem fleszy i srebrnym ekranem, niewiele osób pamięta, że wielką pasją Marilyn była również literatura. Aktorka zgromadziła imponującą bibliotekę liczącą około 400 książek, a lektura zajmowała ważne miejsce w jej codziennym życiu.
W 1956 roku poślubiła sławnego scenarzystę Arthura Millera, twórcę między innymi „Czarownic z Salem” oraz „Śmierci komiwojażera”. Dzięki środowisku literackiemu, w którym obracał się jej mąż, Monroe miała okazję poznać wielu znakomitych twórców.
Jedno z najbardziej niezwykłych spotkań miało miejsce 5 lutego 1959 roku w Nowym Jorku. Tego dnia Marilyn poznała dwie ikony literatury tamtych lat. Pierwszą z nich była Carson McCullers, przedstawicielka amerykańskiego gotyku południowego i autorka powieści „Serce to samotny myśliwy”. Drugą była Karen Blixen, duńska pisarka znana przede wszystkim z książki „Pożegnanie z Afryką”. Jak wspominała później McCullers, spotkanie przebiegało w niezwykle serdecznej atmosferze. Blixen była zachwycona energią jaką emanowała Marilyn. Porównała ją nawet do „lwiątka które przynieśli jej kiedyś afrykańscy służący”. Z biegiem lat wydarzenie to obrosło legendą, według której wieczór zakończył się wspólnym tańcem całej trójki na stole.
Życie Marilyn Monroe pełne było fascynujących historii, a jej biografia doczekała się wielu obszernych opracowań i publikacji. Warto poznać ją nie tylko jako gwiazdę kina, lecz także jako wrażliwą, oczytaną kobietę, dla której książki stanowiły ważną część życia.
