Satyryczny luty

„Satyra prawdę mówi, względów się wyrzeka
,Wielbi urząd, czci króla, lecz sądzi człowieka…”
(I. Krasicki)

Satyra jako forma piśmiennictwa początkami sięga starożytności, rozkwit osiągnęła w okresie klasycyzmu oświeceniowego. Za ojca satyry uważa się francuskiego poetę N. Boileau, za którym przyjmujemy, że celem satyry jest krytyka osoby, widzianej przez pryzmat jej przywar i wad, a także zjawisk oraz instytucji bez podawania sposobów naprawy zaistniałej sytuacji. Wyrasta z poczucia niestosowności, szkodliwości i absurdalności sytuacji. Przedstawia rzeczywistość w krzywym zwierciadle. Chętnie sięga po karykaturę, groteskę i komizm. Mistrzami satyry oświeceniowej byli: N. Boileau, A. Pope, J. Dryden, Wolter, natomiast w literaturze polskiej przede wszystkim: I. Krasicki, F. Zabłocki oraz A. Naruszewicz, autor wciąż aktualnych słów:

„Któż się nad ty zadziwi, że wielu wciąż głupi?
Rzadko kto czyta księgi, rzadko kto je kupi”.

We współczesnym rozumieniu satyra traci swą odrębność gatunkową, staje się środkiem stylistycznym. Jej elementy znajdujemy zarówno w poezji, dramacie, czy powieści. Po satyrę sięgali: A. Mickiewicz, J. Słowacki, J. Tuwim, K.I. Gałczyński, J. Przybora, W. Młynarski, S. Mrożek, W. Gombrowicz.

Legendarnym utworem satyrycznym w literaturze powojennej była szopka polityczna J. Szpotańskiego pt. „Cisi i gęgacze”, która zapoczątkowała nurt literatury krążącej w „drugim obiegu”, poza obowiązującą cenzurą.

Refleksje, które odnajdujemy w satyrach, są na tyle uogólnione, że stają się przez to ponadczasową wskazówką. Tych z Państwa, którzy czują potrzebę przemyślenia pewnych aspektów swojego życia(z przymrużeniem oka), zapraszamy do Wypożyczalni przy Placu Staszica 1.